Podsumowanie masakry, czyli przeprowadzka na nowy serwer

Dnia 21 czerwca miała miejsce wspomniana przeprowadzka na nowy serwer. Z racji tego, że trwało to tak długo i wielu z Was na pewno się niecierpliwiło, to postanowiłem napisać kilka słów, żeby wszystko podsumować i opisać jak to było.

Początki

Stary serwer, który obsługiwał stronę i wszystkie powiązane z nią rzeczy, ostatnio delikatnie mówiąc nie dawał rady dalej tego robić. Razem z obsługą hostingu próbowaliśmy zwiększać różne parametry i limity, ale nawet po ustawieniu maksymalnego możliwego pakietu sytuacja nie poprawiała się. Serwer ciągle przekraczał limit jednoczesnych procesów i losowym użytkownikom wyświetlał błędy, w zależności od "szczęścia".

 

Na początku było to stosunkowo rzadkie zjawisko, ale od czasu do czasu potrafiło się zawiesić dosłownie wszystko i dla każdego bez wyjątku. Taka sytuacja miała miejsce np. wczoraj i to był już moment kulminacyjny, gdzie trzeba było działać, bo dziś prawdopodobnie byłoby jeszcze gorzej. Dodatkowo cały cas byłem przekonany, że jest to spowodowane nadmiernym ruchem i powiększającą się liczbą innych żądań do serwera (klanowe minutniki i tak dalej). Jak się jednak okazuje teraz, raczej byłem w błędzie. 

Przenoszenie, a raczej szczera chęć

Sprawa przenoszenia nie jest w moim przypadku taka prosta, jak by się mogło wydawać. Powinno być tak, że podczas gdy strona normalnie działa, kopiuję ją i ustawiam  na nowym hostingu. Później tylko przekierowuję domenę, gdy wszystko jest przygotowane. Ale...

 

Po pierwsze, wczoraj nie mogłem pobrać żadnych aktualnych plików ze starego serwera, bo każda taka czynność dodatkowo obciążała serwer.

Po drugie, po wczorajszej półgodzinnej awarii nie miałem w ogóle dostępu do swoich plików (aż do dzisiaj rano). Spowodowane to było nie-wiem-czym.

Po trzecie, nie mogłem przekierować domeny na nowy serwer, ponieważ na starym hostingu trwają ciągle jakieś prace i ulepszenia, przez co nikt oprócz obsługi nie ma dostępu do takich opcji. W związku z tym poprosiłem o przywrócenie mi dostępu do plików, powiadomienie mnie o tym przywróceniu, a następnie o ręczne przekierowanie domeny grooove.pl na nowy hosting. 

 

Jeszcze niedawno było tak, że obsługa odpowiadała na zapytania w max 30 minut. Teraz ten standard chyba niestety został porzucony. Miałem w nocy nie spać i przenosić stronę, kiedy śpicie Wy i niewiele osób to zauważy. Nad ranem byłoby już wszystko git. Tak się jednak nie stało, bo czekałem do 2:00 w nocy na potwierdzenie wykonania moich próśb, ale bez rezultatu.

 

Postanowiłem, że nastawię sobie budzik o 4:00 rano, no bo przecież oni potrafią odpowiadać także w nocy, a ja nie chcę, aby nad ranem strona nie działała. Tyle że o 4:00 nadal nie było ani informacji, ani dostępu do plików.

Poranek

Rano o 9:00 dostałem maila, że przywrócono mi dostępy, oraz że domena będzie w niedługim czasie wskazywała na nowy hosting.

No więc co... ściągam, przerzucam, konfiguruję, dostosowuję... Ale nie może być oczywiście tak pięknie, że po przerzuceniu wszystko od razu działa. Trzeba było jeszcze szukać kilku błędów, które się pojawiły, a o których nawet mi się nie śniło.

No ale w końcu wszystko powoli wraca do normy.

Podsumowanie 

Jak narazie nowy serwer spisuje się relatywnie genialnie i nie spodziewałem się aż takiej poprawy. No bo jak to... ta sama wersja PHP, zbliżone parametry maszyny oraz tylko lekko poprawione limity, a jednak radzi sobie, tak na oko, z 6x lepiej?  A jednak. Gdzieś tam miałem małe przeczucie, że cała ta sytuacja ma związek z jakimiś wadliwymi ustawieniami oprogramowania starego serwera i okazało się, że to najprawdopodobniej fakt. Będę musiał płacić za ten hosting dużo więcej pieniędzy, ale przynajmniej będę miał (mam nadzieję) spokój.

Tak czy siak teraz pozostaje mi tylko podziękować starej firmie hostingowej chociażby za te ostatnie kilka dni, kiedy naprawdę starali się mi pomóc.

Wnioski

Moje wnioski są takie, że w takich procesach, jak stawianie czoła problemom z serwerami, tak wiele zależy od tak wielu czynników, o których większość z Was pewnie nie ma pojęcia. Ja też nie miałem o nich pojęcia, dopóki sam nie musiałem się takim jednym "serwerem" opiekować. Tyle rzeczy może się stać w ciągu takich kilku lat administrowania.

 

Z zewnątrz to wygląda całkiem "lajtowo". Gość sobie siedzi, strona sobie jest, serwer sobie działa i wszystko dzieje się samo. A na koniec jeszcze do portfela samoczynnie wpływają pieniądze. Nie. Jest to dużo bardziej skomplikowane, ale mimo wszystko warto, chociażby ze względu na wiedzę i nowy punkt widzenia.

 

Mimo że do tej pory i tak nie hejtowałem ani nie śmieszkowałem z Garmory i ich problemów z serwerami Margonem, to teraz już wiem, że na pewno tego nie zrobię. Kiedyś ktoś z Administracji powiedział, że nawet nie mamy pojęcia, jaka jest naprawdę dana sytuacja, którą akurat komentujemy. Widzimy tylko wierzchołek góry lodowej, a jednak na tej podstawie leci dużo błota tu i tam. Ten ktoś miał rację.

Trzeba złapać też inny punkt widzenia, "łączyć kropki", bo kiedy nigdy nie byliśmy w danej sytuacji, to Twoje i moje rady najprawdopodobniej nie zadziałają i nie mamy pojęcia z czym ona się wiąże.

 

Dla nas po prostu "nie działa".

Co teraz

Zostało mi jeszcze do zrobienia kilka rzeczy, jak np. poprawienie Panela Walk. Muszę też obserwować statystyki serwera, a także jeszcze raz dokładnie przejrzeć, czy wszystko działa po przeprowadzce. Następnie stworzę ze 2-3 motywy do strony, a potem już będę chyba reaktywował czat globalny.

opublikowano: 21.06.2016 14:04
autor: Groove Armada